Dziewica skrzywdzona Warda Fultona Rozdział 1

2.6KReport
Dziewica skrzywdzona Warda Fultona Rozdział 1

Nie moje... Rozdział 1 Centrum handlowe było przepełnione studentami, chętnymi do skorzystania z słońce i delikatna wiosenna bryza, która delikatnie wiała od rzeki. Każda ławka była zajęta, a nawet szerokie betonowe obrzeża, które… z frędzlami kwietniki były zatłoczone gadatliwymi nastolatkami, ich na duchu podniósł się ostateczny odejście zimy i widok tysiące żonkili, które zwiastowały nadchodzący sezon. Zegar na Starym Mieście wskazywał jedenastą trzydzieści i Suzanne podniosła wzrok niecierpliwie przepychała się przez tłum. Yvonne powiedziała… jedenasta piętnaście. Gdzie ona była? Suzanne odwróciła się nerwowo i zderzyła się w wysokiego blondyna, który uśmiechnął się do niej bezczelnie. „Co? ten pośpiech? - powiedział leniwym przeciąganiem, jego oczy szybko ją przeskanowały figura z aprobatą. – Przepraszam – mruknęła, cofając się, a potem znowu mówiąc. Jej uszy spłonął, gdy usłyszała cichy gwizd uznania, zanim stał się zagubiony w tłumie. Uśmiechnęła się do siebie; był raczej miły- patrząc. Ale nie tak przystojny jak Sam. Nikt nie był tak przystojny jak Sam. Oh, dlaczego nie mogła pojechać z nim do Europy? Prawie podprogowo ona usłyszała głos matki: „Idź do Europy z tym młodym mężczyzną? Suzanne, musisz być szalony. Co powiedzieliby sąsiedzi? Oczywiście, jeśli najpierw wyszłaś za mąż..." Żonaty. kto chciałby wziąć ślub w wieku dziewiętnastu lat? Może jakieś dzieci? robili, ale zwykle dlatego, że musieli. A Suzanne zdecydowała, kiedy… miała piętnaście lat, że będzie czekać, przynajmniej do czasu, aż wyjdzie z uczelni. Oczywiście po spotkaniu z Samem była bardzo kuszona. Sam był bardzo wytrwałym zalotnikiem; to zabrało jej całą siłę woli, nie poddać się mu nie tylko jego propozycji, ale także jego propozycjom, jako dobrze. Poczuła mrowienie w lędźwiach na wspomnienie jego silnej twarzy powyżej jej, jego dłonie delikatnie pieszczą jej ciało, a sugestywne wybrzuszenie w jego spodnie. To wybrzuszenie. Och, ile razy nie chciała dosięgnąć na zewnątrz i poczuj to tak, jak jego palce wyczuwałyby jej piersi. Ale każdy czas, głos matki dzwonił jej w uszach, a jej narastające pragnienia nagle zwróciłby się do poczucia winy i samooskarżania się, a Sam by: znowu wracaj do domu, sfrustrowany i rozczarowany. Nic dziwnego, że poszedł do Europa; prawdopodobnie sypiał z każdą dostępną dziewczyną, którą spotkał. Na przynajmniej tak powiedziała jej Yvonne. Yvonne... gdzie ona była? Suzanne ponownie spojrzała na zegar. Jedenasta czterdzieści. Nienawidziła ludzi którzy nie byli punktualni, a Yvonne powinna wiedzieć lepiej. "Tu jesteś, kochanie!" Gardłowe powitanie przebiło się przez hałaśliwy zgiełk i Suzanne odwrócił się z uśmiechem ulgi. – Yvonne, gdzie byłaś? Kanciasta twarz uśmiechnęła się do niej. – Właśnie tutaj. Od jedenastej piętnaście chyba byłem zbyt zajęty sprawdzaniem nowego talentu. Chryste, myślę te dzieciaki stają się coraz bardziej seksowne z każdym semestrem”. Zbyt duże i przesadnie umalowane oczy Yvonne podążały za dwoma młodymi mężczyznami, gdy… przeszli obok. Zagwizdała cicho. – Widziałeś na tym koszyk? Suzanne złapała ją za ramię i zaczęła prowadzić ją przez tłum… w kierunku Woodward Avenue. - Yvonne, jesteś za dużo. Nie możesz wymyślić nic innego? Yvonne roześmiała się, grzmiącym rykiem, który kiedyś był porównywany do… wybuch holowników na rzece. „Coś jeszcze, kochanie? Och, przestań, moja mała westalka dziewico. Kiedyś rozstawisz nogi dla mężczyzny, przekonasz się, że nic więcej nie jest warte myśląc o." Suzanne przygryzła wargę i milczała. Chociaż była raczej dumna jej dziewictwa, musiała przyznać się do wielu chwil, kiedy prawie oddał go Samowi. Oh, Sam, gdzie do diabła jesteś teraz? „Uwierz mi, Suzanne, mam nadzieję, że niedługo się zaliczysz. To dobre dla trawienie, między innymi. Gdzie chcesz zjeść? Verne'a? Skręcili chodnikiem i przeszli obok budynku Maccabees. Suzanne milczała, a słowa jej przyjaciółki odbijały się echem w jej mózgu. Może mimo wszystko by się przeleciała. Nie nie nie. Mały głos podniósł się znowu, jak zawsze; zachowaj to dla Sama. On jest jedyny. On kocha ty. A ty go kochasz. Niech jego szyb będzie pierwszym, który się przebije do twojej pulsującej jaskini. Och, Sam ... Sam ... Zamrugała oczami, kiedy wyszli z oświetlonego słońcem chodnika i weszli do… zaciemnione wnętrze baru. Yvonne podeszła do stolika narożnego i opadł na krzesło. Suzanne usiadła naprzeciwko i uśmiechnęła się. – Miło cię widzieć – powiedziała szczerze, patrząc na nią przez stół przyjaciółka, znów myśląc, że rzeczywiście miała szczęście mieć starszego kobietę, która poprowadzi ją przez pierwsze gorączkowe tygodnie zajęć w Wayne. Nie żeby była bezradna; ale po ukończeniu liceum klasa zaledwie sześćdziesięciu dwóch, czuła się bardziej niż przytłoczona rozmiarem ciało studenckie. Przypomniała sobie, że usłyszała, że ​​całkowita rejestracja w Wayne State miało ponad dwadzieścia pięć tysięcy. Nigdy więcej osobistych akcentów od nauczyciela; byłaby tylko małym, nieistotnym trybikiem w maszyna edukacyjna, "Co masz?" Szczupła dziewczyna o bladej twarzy podeszła do stołu z ołówkiem i notesem Gotowy. Yvonne podniosła wzrok i mimowolnie wypuściła dym w twarz. – Mam hamburgera, kochanie – powiedziała. - Okej, Suzanne? Suzanne skinęła głową. – Tak, proszę. I dużą colę. „Wezmę wódkę i siedem”, powiedziała Yvonne, „Potrzebuję czegoś małego tego ranka. Ostatniej nocy prawie mnie zmęczyło. Mocno ścisnęła papierosa i Suzanne zauważyła drobne zmarszczki… wokół jej ust, dopasowując się do tych w kącikach oczu. Suzanne miała nigdy nie pytała Yvonne o jej wiek, ale podejrzewała, że ​​około trzydziestki. Yvonne chodziła do Wayne'a od ponad sześciu lat. Ona żartobliwie określała się jako studentka zawodowa. - Więc jesteś podekscytowany? Suzanne skinęła głową. „Oczywiście, że tak. Nie mogłem się doczekać tego od lat. Of oczywiście matka nie jest zbyt zadowolona z tego, że dostałem mieszkanie. Gardłowy śmiech Yvonne odbił się echem po barze. „Oczywiście, że nie być. Boi się, że zaczniesz wciągać każdego mężczyznę dalej kampus. Ale potem... - Oczy Yvonne zabłysły. - Chyba niewiele Szansa na to, o ile nosisz pochodnię dla Sama, co? Suzanne skinęła głową. "Nie ma mowy." „Cóż, zawsze możesz przyjść i spędzić ze mną te samotne wieczory i Carole. „Dzięki, ale planuję dużo się uczyć. Zamierzam też zacząć mały projekt własny, badający biedne rodziny w sąsiedztwo. To jeden z powodów, dla których przeprowadzam się do twojego budynku. Jest wystarczająco blisko tej sekcji w West Forest. naprawdę chcę dowiedz się, jak żyją ci ludzie i jakie są ich problemy”. Yvonne pociągnęła nosem. „Po prostu uważaj. Możesz być w stanie zejść ulice w Grosse Pointe w nocy bez gwałtu, ale nie w tej okolicy. Więc po prostu bądź ostrożny”. "Będę." - I... - zachichotała Yvonne. „Jeśli znajdziesz się w sytuacji, która wygląda jak kłopoty, pamiętaj, aby iść w pachwinę. Szybki kopniak w kulki zatrzymać prawie każdego”. — Zapamiętam — powiedziała Suzanne, lekko się rumieniąc. Odchyliła się do tyłu, gdy kelnerka przyniosła ich drinki. Yvonne podniosła kieliszek. „Cóż, oto do tego”, powiedziała, „I niech będzie gorący, napalony i przystojny, kimkolwiek on jest." - Yvonne, jesteś za dużo - powiedziała Suzanne. „Nigdy”, padła dosadna odpowiedź, „I weź to ode mnie, moja dziewczyno, raz miałeś dobrego twardego kutasa w swojej niewinnej małej cipce, będziesz wiedział o co chodzi w życiu”. - Yvonne, nie mów tak - powiedziała Suzanne, jej twarz zrobiła się szkarłatna. "To nie jest fajne." – Brzmisz jak twoja matka – powiedziała cynicznie Yvonne. „Nic dziwnego, że jesteś Jedynak. Pewnie wpuściła twojego staruszka raz, i to było że. Nie popełniaj tego samego błędu. Nie ma to jak dobre pieprzenie by utrzymać dziewczynę w formie”. Kelnerka wróciła z jedzeniem, a Suzanne odetchnęła… ulga. Bardzo lubiła Yvonne, ale jej nieustanne zaabsorbowanie z seksem Suzanne czuła się nieswojo. Wiedziała, co powiedziała Yvonne… prawdopodobnie to prawda, ale to był jeden obszar prawdy, którego jeszcze się nie nauczyła twarz bez wstydu. Jej umysł wrócił do ostatniej nocy, kiedy… spędził z Samem, zanim poleciał do Europy. Uczestniczyli w tańcu w Detroit Yacht Club, a potem Sam pojechał w ustronne miejsce na Belle Isle i siedzieli, obserwując światła statków na rzeki i odległej panoramy Windsoru, a Suzanne miała ochotę płakać… jej oczy wytrzeszczone na myśl o byciu bez Sama przez trzy miesiące. On otoczył ją ramionami, a ich pocałunki były głębokie i długie. Poczuła, jak jej lędźwie poruszają się z pożądania, a palce Sama pieszczą się jej piersi nie złagodziły jej narastających namiętności. W końcu Sam wziął ją za rękę i delikatnie położył na swoim kroczu. Zanim go szarpnęła, była świadoma ciężkiego, pulsującego wybrzuszać się tam. „Proszę, proszę”, błagał ją, ale ona się odwróciła… z dala, jej twarz płonęła gniewem, nie na niego, ale na siebie i ją niezdolność do robienia tego, czego naprawdę chciała; ale głęboko w jej umyśle, ona głos matki wciąż rozlegał się rozkazująco. „Ja trochę odejdę czas”, Sam powiedział, „Daj mi coś do zapamiętania”. Potrząsnęła głową i odwrócił wzrok. Była świadoma, że ​​Sam się porusza, i usłyszała… szelest tkaniny. Kiedy się odwróciła, zobaczyła w przyćmionym świetle, biały zarys jego kutasa wystający z jego rozporka. Jego ręka była wokół niego i delikatnie masował go w górę iw dół. "Sam!" Jej głos był zabarwiony przerażeniem. „Zrelaksuj się”, powiedział, „to cię nie ugryzie”. I wziął ją za rękę znowu i tym razem jej palce poczuły nagie ciało jego penisa, jędrna, gruba i długa. Niemal jednym ruchem odsunęła się, otworzyła drzwi samochodu i… potknęła się o trawę, jej sukienka rozdarła się na gałęzi drzewa. Zatrzymała się na skraju plaży i stała tam, gapiąc się na drugą stronę rzeki, jej umysł wiruje, jej piersi falują i… w jej lędźwiach niesamowite uczucie pobudzenia seksualnego, takie jak nigdy wcześniej nie wiedziała. Chciała wrócić, poczuć jego trzon, aby zacisnąć wokół niego usta, poczuć, jak wślizguje się w nią. Ona tego chciała, och, jak ona tego chciała; ale ona stała tam, sama, łzy spływały jej policzki. Po chwili usłyszała cichy krok i odwróciła się, by zobaczyć Sam stojąc za nią. – Przepraszam – powiedział, dotykając jej ramienia – ale ja… coś z tym zrobić. Nie mogłem tego dłużej znieść”. Coś powiedział jej, bez jej pytania, co zrobił. I w niej serce, nie obwiniała go. Czasami masturbowała się w domu. „Chodź, zabiorę cię do domu” – powiedział, a ona bez słowa pozwoliła… zostanie odprowadzona z powrotem do samochodu. Pocałowali się na dobranoc, a następny dzień Sam wyjechał do Europy. Och, jak bardzo żałowała, że ​​nie poddała się jego pragnieniom tamtej nocy. Gdyby tylko nie czuła się tak, jak w przypadku seksu. Gdyby tylko mogła być jak jej inne dziewczyny, które swobodnie przyznały, że sypiają z chłopcami. Pragnęła aby; Bóg wie, że chciała. Ale musiała jeszcze ścigać przytłaczające widmo winy i zemsty z jej umysłu, czując, że gdyby to zrobiła, byłaby winna największego przestępstwo. „To grzeszne, w jaki sposób postępują niektórzy młodzi ludzie” – jej matka mówiła tyle razy. „Cieszę się, że Suzanne jest dobrą dziewczyną”. Gdyby była taką dobrą dziewczyną, dlaczego czuła się tak źle? * * * Suzanne podążyła za Yvonne po schodach do poczerniałej, zniszczonej przez czas kamienica przy ulicy Hancocka. Zaledwie kilka przecznic od kampusu, budynek byłby najwygodniejszy nie tylko dla szkoły, ale dla niej planowane badania nad obszarem slumsów na zachodzie, zaludnionym przez białych i czarne rodziny, które stanowiły ekonomicznie większą część Detroit poszkodowanej ludności. Yvonne pchnęła drzwi, a zapach stęchłych zapachów gotowania powitał ich nozdrza. Niechlujnie wyglądająca kobieta wycierała kafelki lobby. Podniosła wzrok i uśmiechnęła się. – Cześć, Yvonne – powiedziała, a potem jej paciorkowate oczy utkwiły w Suzanne. – To musi być twoja przyjaciółka, Suzanne? Yvonne przedstawiła ją jako panią Sansome, a Suzanne uścisnęła dłoń, świadoma wilgoci palców, które otaczały jej własne. Ona chciała sięgnąć do torebki po chusteczkę higieniczną, aby wytrzeć lepkość, ale postanowiła poczekać. – Będziesz wynajmował 8B – kontynuowała pani Sansome. „Jest trzeciego piętro, tuż nad Yvonne i Carole. To miłe miejsce i ma ładny widok z balkonu”. Zarechotała głośno, a Yvonne pociągnęła nosem pogardliwie. "Pogląd?" warknęła. – Nazywasz Hancocka widokiem? – Lepsze to niż zaglądać do zaułka – odparła pani Sansome z pewnym… duch. - Chodź, Suzanne. Pokażę ci. Wspięli się po schodach, ich kroki odbijały się głuchym echem w… budynek. Zanim dotarli, pani Sansome ciężko oddychała trzecie piętro. Jej przygarbione ramiona krzyczały o latach znoju a jej wychudzone ciało wyglądało, jakby mogło zdmuchnąć. Suzanne zrobiła notatkę, aby porozmawiać z gospodynią o jej pochodzeniu; oczywiście ona była jedną z wielu biedniejszych osób, które uzupełniały swoje dochody biorąc opieka nad mieszkaniami. Tak, to byłby kolejny aspekt jej studiów: wyzysk biednych przez bogatych potentatów na rynku nieruchomości. Detroit było notoryczny dla właścicieli slumsów, a chociaż ten budynek nie był dokładnie taki? slumsy, najwyraźniej przez lata nie dbano o to. – No to jest – powiedziała pani Sansome. „To nie jest eleganckie, ale jest czysty." Weszli do salonu, skąpo umeblowanego wysłużonym kanapa i krzesła, małe biurko i dwie lampki. Przez korytarz Suzanne zerknął na kuchnię i łazienkę, a także z jednego końca salonu była mała wnęka z podwójnym łóżkiem. – Taki sam jak nasz – powiedziała Yvonne. – Może tylko czystszy. – Jasne – warknęła pani Sansome. "Twój był czysty, kiedy się wprowadziłeś." Yvonne prychnęła. – To było pięć lat temu – powiedziała. "Nawet nie ma został namalowany od tego czasu." – Nie, i zastanawiam się, czy kiedykolwiek był czyszczony – odparła pani Sansome. Yvonne uniosła brwi i spojrzała gniewnie. „Kolejny taki crack i Zgłoszę cię do Zarządu Zdrowia – powiedziała lodowato. Odwróciła się do Suzanne. "Nie zwracaj na nas uwagi, kochanie. Pani Sansome i ja byliśmy przyjaźni wrogów od lat. Jest po prostu zazdrosna, bo mam więcej chłopaków zostać na noc niż ona." Suzanne weszła do kuchni i rozejrzała się. Pokój był mały, i piec bardzo stary, ale było w nim ciepło, które przemówił do niej. Przez sekundę myślała o pięknie swojego ojca dom w Grosse Pointe, z bogatą ekspozycją urządzeń do zabudowy, blaty z formica, ręcznie przecierane szafki i nowiutka zmywarka i wywóz śmieci. Ale to był jego dom. To mieszkanie miało być jej; Przynajmniej przez chwilę. Odwróciła się do pani Sansome z uśmiechem. – Wygląda dobrze – powiedziała. „Zaraz zacznę się wprowadzać. Mam niektóre rzeczy w moim samochodzie na zewnątrz." Yvonne podeszła do drzwi. „Do zobaczenia później, kochanie. Muszę się przygotować. Mam randkę. 'Na razie." Pani Sansome uśmiechnęła się i odwróciła do Suzanne. „Ona jest kartą”, ona powiedział chrapliwym głosem, ale lubię ją. Och, czynsz jest płatny w osiągnięcie. Osiemdziesiąt pięć miesięcznie. Suzanne pogrzebała w torebce i wyjęła książeczkę czekową, wypisała czek szybko i oddał go. "Tam." Pani Sansome wręczyła dwa klucze i zeszła na dół z Suzanne. W holu zatrzymała się i uśmiechnęła. - Znasz Yvonne od dawna? Ona zapytał ciekawie. Suzanne skinęła głową. – Około roku – odpowiedziała. "Spotkaliśmy się towarzysko. Dlaczego?" Stara kobieta wzruszyła ramionami. „Nic. Po prostu wydajesz się być milszą dziewczyną niż ona, to wszystko. Nic przeciwko niej, oczywiście, ty Rozumiesz. Ale mogę powiedzieć, że pochodzisz z miłej rodziny”. Suzanne uśmiechnęła się. - Dziękuję. Ale myślę, że Yvonne też jest całkiem miła, nawet jeśli czasami jest trochę szorstka." Pani Sansome skinęła głową. „Większość tam jest” – powiedziała. "Ale wtedy to zabiera wszystko typy. Do zobaczenia, Suzanne. Pomaszerowała korytarzem, jej ciało kołysało się pod ciężarem wiadro i mop, które niosła. Suzanne patrzyła za nią, marszcząc brwi. Wały. Co przez to miała na myśli? Nigdy wcześniej nie słyszała tego słowa. Może odnosiło się do tej części miasta, w której urodziła się Yvonne. Jak Hamtramack, gdzie mieszkali Polacy. Wyrzucając tę ​​myśl z głowy, Suzanne wyszła z budynku i zeszła po schodach do swojego MG zaparkowanego na chodniku. Odblokowała i zaczęła rozładowywać pudła z rzeczami, które przyniosła. Ona zajęta układaniem ich na chodniku, kiedy usłyszała głos. "Cześć. Przeprowadzasz się do sąsiedztwa?" Odwróciła się i zobaczyła stojącego za nią młodego mężczyznę. Wyglądał bardzo młoda, może nie więcej niż szesnaście lat, wyobraziła sobie, zszokowana blond kręcone włosy i ujmujący uśmiech na twarzy. Był ubrany w niebieskie dżinsy i podarty T-shirt i nie miał butów. „Tak, jestem” – odpowiedziała. "Tutaj, pozwól mi pomóc." Podszedł do przodu i zaczął podnosić jedno z pudeł. Suzanne zawahał się, po czym się uśmiechnął. „Dziękuję, to bardzo miłe. Ale to długa droga. Jestem trzeci piętro." – W porządku – powiedział młody człowiek. „Jestem przyzwyczajony do schodów. Mieszkamy na piąte piętro." – W tym budynku? On śmiał się. „O nie, nic tak miłego jak to. Jesteśmy daleko na Forest, druga strona Trzeciej. Hej jak masz na imię? Mój Donald. – Jestem Suzanne – odpowiedziała. W milczeniu wspięli się do mieszkania i złożyli swoje ładunki na podłodze salonu. Donald rozejrzał się, a potem cofnął, patrząc na Suzanne oczami pełnymi wdzięczności. – To na pewno jest miłe – powiedział z zazdrością. „Żałuję, że nie mamy miłego miejsca lubię to." "Mieszkasz ze swoimi rodzicami?" zapytała Suzanne. "Uh-huh. Moja mama i mój starszy brat Ted. Powiedz, sprzątam mieszkania naprawdę tanie. Chcesz, żebym ci tu pomógł? Suzanne się roześmiała. „Cóż, pozwól mi się nad tym zastanowić, dobrze? Może kiedy dostanę załatwione, będę miał kilka prac, w których możesz pomóc. Ile pobierasz? On śmiał się. „Och, niewiele. Może około dolara. Załatwiam też sprawunki, jak w sklepie. Pobieram tylko pięćdziesiąt centów za pójście do sklepu”. "Oh." Suzanne zdała sobie sprawę, że będzie potrzebowała mleka, kawy i… cukier. „Donald, co powiesz na wybranie kilku rzeczy dla mnie teraz, kiedy ja… zakończyć rozpakowywanie?" „Ok. Tym razem nie obciążę cię. Coś w rodzaju premii za nowy klient." Oboje się roześmiali, a Suzanne wpatrywała się w niego. Był naprawdę taki pociągający chłopak, ze świeżym, niewinnym rysem na twarzy. I on wydawała się uprzejma i pełna szacunku, bez cienia szorstkości, wyobrażałem sobie, że charakteryzowałby chłopca dorastającego w tej okolicy. Sporządziła listę, dała mu banknot pięciodolarowy, a on pobiegł do… schody, gwizdy. Suzanne poszła na balkon swojego mieszkania i… spojrzał w dół na swoją sylwetkę, biegnąc szybko w górę Hancock Street i… znikanie z pola widzenia. Odwróciła się do środka, nucąc do siebie. Zaledwie pół godziny w nowym domu, a już poznała kogoś z… sąsiedztwo, ktoś, o kim wiedziała, że ​​dostarczy cennych informacji za jej studia społeczne. Tak, na pewno musiałaby się poprawić zapoznał się z Donaldem i jego rodziną. Mogą być jej pierwszym przypadkiem historia. Z westchnieniem opadła na krzesło i rozejrzała się po swoim nowym mieszkaniu. Czuła, że ​​będzie tu bardzo szczęśliwa. Po raz pierwszy w niej życia, miałaby miejsce, które byłoby całkowicie jej własne. Za rozłam po drugie, żałowała, że ​​nie ma tam z nią Sama i napisu na drzwiach przeczytaj „Pan i Pani”. zamiast po prostu „Suzanne Delacorte”. Zrobiła notatkę, żeby wieczorem napisać do Sama i powiedzieć mu o swoim ruchu. Ciąg dalszy nastąpi...

Podobne artykuły

Kayla

„Hej, Danny, poczekaj!” Danny odwrócił się, gdy jego najlepsza przyjaciółka, Kayla Sanders, zeszła po schodach na werandę Gordona, naciągając zimowy płaszcz na T-shirt. Jej blada skóra i czerwone policzki sprawiały, że wyglądała niesamowicie w tak zimną grudniową noc. – Czy możesz mnie podwieźć do domu? – Jasne. Danny wyjął kluczyki i wcisnął przycisk, aby odblokować swojego Jeepa. Otworzył jej drzwi od strony pasażera, po czym przeszedł na drugą stronę i wsiadł do środka. Kiedy oboje usadowili się już wygodnie, włączył zapłon. Przez milę lub dwie nie rozmawiali ze sobą zbyt wiele, ale to Kayla przerwała ciszę, gdy ruszyli zwykłą opuszczoną drogą...

1.1K Widoki

Likes 0

Michelle – nocowanie 2 – rozdział 10

O mój Boże! Penisy! Pudełko zawierało kilka różnych udawanych penisów... różne kolory... różne rozmiary... ale bez wątpienia czym one były! „Jen” – pisnęłam. „Gdzie… jak… co…?” „To niektórzy z moich najlepszych przyjaciół” – szepnęła konspiracyjnym głosem. „Czasami, gdy w pobliżu nie ma facetów, a moje palce po prostu nie wystarczą…” "O mój Boże!" Znowu sapnąłem, gdy moja ręka sięgnęła do pudełka i zaczęła pieścić i przesiewać różne kawałki. Plastik... metal... guma... koraliki na sznurku... koraliki na plastikowej różdżce... niektóre o naprawdę dziwnych kształtach... rzeczy... nie penisy... wąskie na jednym końcu... z drugiej bardzo gruby... różowy... gładki... z płaską podstawą. „Jen” –...

1.1K Widoki

Likes 0

Skulduggery Pleasant Rozdział trzeci - Podwójne kłopoty

Skulduggery Pleasant – Rozdział trzeci – Podwójne kłopoty Fletcher poczuł, że świat się zatrzymał. {To nie może się dziać} pomyślał, gdy Valkyrie ruszyła w jego stronę, cienie kręciły się wokół niego i przyszpilały go do ściany. – Cholera, Val, nie wiedziałem – powiedział, kiedy spojrzała na niego gniewnie. „Oczywiście, że nie” warknęła przez zaciśnięte zęby, cienie wiły się za nią jak wściekłe węże. - Wiesz, że celowo bym cię nie zdradził! Fletcher spróbował, ale przypomniał sobie Chiny i przełknął ślinę. Valkyrie zastanowiła się przez chwilę, po czym spojrzała na Odbicie, które wciąż klęczało, zerknęła na Fletchera, zauważając, że jego kutas wciąż...

1.5K Widoki

Likes 0

Moja miłosna przygoda_(0)

To moje pierwsze opowiadanie, więc może być trochę nudne. Dobre rzeczy wydarzyć się pod koniec pierwszego rozdziału. Będzie dużo bicia i znęcanie się nad nastoletnim chłopcem. Nie gwarantuję, że jest najlepszy, ale jeśli tak podoba mi się, to byłoby naprawdę fajnie. Proszę napisać do [email protected] lub [email protected], oba są w porządku. mam nadzieję, że Ty cieszyć się tym. Rozdział 1 Z punktu widzenia Brendona O mój Boże... to trochę żenujące. Hmmm... Nie wiem jak zacząć. OK, zacznę od przedstawienia się. Nazywam się Brendon, Brendon Bowne. Jestem raczej samotnikiem. Tak naprawdę nie mam zbyt wielu przyjaciół, nie, właściwie to nie mam żadnego...

997 Widoki

Likes 0

STOSUNEK ANALNY I ANALINGUS

Dlaczego ktoś miałby chcieć uprawiać seks analny? Dla wielu osób seks analny jest największym tabu. Kurwa robi brzmi prymitywnie i brudno, sodomia brzmi technicznie. W latach dziewięćdziesiątych, Seks analny zyskał złą sławę z powodu wirusa HIV powoduje AIDS, najłatwiej przenosi się poprzez stosunek analny. Ale niektórzy ludzie kochają seks analny. Inni tego nienawidzą. Inni nie próbowali jeszcze i są ciekawi. I właśnie to przyciąga wielu ludzi ponieważ jest to takie tabu i tajemnicze. Co to jest analingus? Jeszcze jedna część ciała, którą niektórzy ludzie lubią lizać lub mieć lizał, jest odbyt. Odbyt ma połowę zakończeń nerwowych w okolicy miednicy i wiele...

1.4K Widoki

Likes 0

Lexy i ja: Lexy i jej przyjaciel

Odsunę się od prawdziwych spotkań, które miałem z moją pełną życia Lexy, aby napisać moją wielką fantazję, ponieważ jestem pewien, że większość facetów to podziela. To idzie jakoś tak. Zadzwonimy do przyjaciela Lexy. . . . . . . . .Muślin. Oczywiście, to nie jest imię dziewczyny, z której ją wzorowałem. To idzie trochę tak. . . . . . . . Musieliśmy zabrać ze sobą Tiffany na naszą randkę, więc było to coś w rodzaju spotkania z przyjaciółmi. Mieszkamy w ładnej wiejskiej okolicy, a najbliższe miasto z kinem znajduje się około 30 minut jazdy samochodem. Lexy siedziała na tylnym siedzeniu...

1.6K Widoki

Likes 0

PIERWSZY DZIEŃ_(0)

Moje ukończenie szkoły średniej było czasem debiutów. Dla mojej szkoły był to pierwszy raz, kiedy każdy absolwent miał ukończone 18 lat. Dla mojej najlepszej przyjaciółki, Cyndi, był to pierwszy raz, kiedy miała odwagę udowodnić ojczymowi, że się mylił i rzeczywiście ukończyła szkołę. Dla mnie był to pierwszy raz, kiedy uprawiałam seks z chłopakiem. I pierwszy raz uprawiałem seks z dziewczyną. I po raz pierwszy uprawiałem seks z więcej niż jedną osobą na raz - i... cóż, rozumiesz o co chodzi! Wszystko zaczęło się dzień przed maturą. Cyndi i ja przygotowywaliśmy się do wyjścia na próbę w mojej sypialni, kiedy zaczęła płakać...

1.8K Widoki

Likes 0

Czary

Mając nadprzyrodzone moce, Ann całkowicie zdominowała swojego męża Alberta. Z żoną jako szefem Albert musiał wykonywać wszystkie prace domowe. Ann, na z drugiej strony nic takiego nie zrobił. Kiedy codziennie wracasz z pracy do domu, zawsze kazała Albertowi przygotować obiad. Co więcej, po zjedzeniu obiadu, i Albert umył naczynia, Ann kazała mu wstać, mówiąc mu, żeby… całować i czcić jej palce. Poza tym, kiedy jej się to podobało, wstawała podnieś i ściągnij jej spódniczkę i majtki, odwróć się i na koniec powiedz: „Pocałuj mój tyłek. Będąc w głębi serca dupkiem, całkiem dobrze czcił jej tyłki. Podsumowując, życie Ann i Alberta było...

2.3K Widoki

Likes 0

BRUDNI ŻEBRACY GRZEJĄ CIPKĘ MOJEJ ZIMNEJ ŻONY

Uwielbiam pokazywać się mojej pięknej żonie. Nawet po 10 latach małżeństwa w wieku 40 lat jest oszałamiająca. Bez dodatkowego tłuszczu (z wyjątkiem jej obfitych piersi), muskularnych i stonowanych nóg oraz fantastycznego zestawu tyłków, za który można umrzeć. Ma rozpuszczone długie włosy, których nigdy nie wiąże, a one otaczają jej twarz jak wyziewy uwodzenia. Zawsze zachęcam ją, żeby nosiła bluzki z głębokim dekoltem i sari wiązane pod pępkiem. Kiedy nosi te ciasno owinięte sari, wygląda jak starożytne posągi pozujące do pozycji kamasutry. Zachęcam ją również do noszenia krótkich spódniczek i bezrękawników, zwłaszcza gdy jesteśmy poza miastem i z dala od wścibskich przyjaciół...

1.5K Widoki

Likes 0

Ucieczka z gorących źródeł

Wstęp: Moja żona Lucy sprzedaje wysokiej klasy sprzęt biurowy dla dużej ogólnokrajowej korporacji. To jej czwarty udany rok w sprzedaży terenowej. Lucy została nazwana „SPRZEDAWCĄ ROKU” przez ostatnie trzy lata. Nazywam się Jim, lat 42, a moja żona ma na imię Lucy, lat 40. Jesteśmy małżeństwem od 15 lat. Jesteśmy teraz zakochani tak samo, jak w dniu ślubu. Lucy jest oszałamiająco piękną kobietą i dobrze o tym wie. Kocha seks i uwielbia dokuczać mi i sprawiać mi przyjemność. Jest tak nieskrępowana, że ​​nigdy nie odmówiła mi żadnych moich seksualnych pragnień ani perwersyjnych próśb. Lucy jest blondynką w kolorze słomy, ma około...

2.9K Widoki

Likes 0

Popularne wyszukiwania

Share
Report

Report this video here.